IV RALLY MAZOWSZE

Posted: 27th March 2012 by Ruda in Rally Mazowsze
Tags: , , ,

Fotorelacja z pierwszego mojego rajdu płaskiego :)

Imprezę “Integracja Terenowa dla Choinki” dla dzieci z domu dziecka w Zabrzu zorganizował BigTeam4x4

czyli ostaszewski 4×4 Team

Dotychczas Zetros służył jedynie w wojsku, teraz czeka go kariera rajdowa. Trafił w najlepsze ręce – Krzysztof Ostaszewski ma na swym koncie ma m.in. zwycięstwo w Drezno-Wrocław, podwójne triumfy w Mercedes Benz-Truck Rally czy Baja Saxonia, a także wygrane Rallye Trial Germany czy rajdu MUTT.

Rajd Drezno-Wrocław 2010

“Jesteśmy zespołem rywalizującym w klasie ciężarówek oraz quadów w rajdach terenowych. W ciężarówkach startowaliśmy samochodem marki URAL, a obecnie przygotowujemy do rajdów nowy sprzęt wagi ciężkiej, MERCEDESA ZETROSA.”

“Przejechanie Hannibala to ogromna satysfakcja i radość. Rok temu udało mi się wykonać to w 12 godz. i 12 minut, z czego trasa terenowa zajęła 9,5 godz.
Tu trzeba mieć naprawdę dużą wytrzymałość na wstrząsy i dobry zmysł off-roadowca. Ukończenie Hannibala w czołówce rajdu dało mi ogromną dawkę pozytywnej energii i sił do dalszej walki o wynik. Mam nadzieję, że i tym razem będzie to fantastyczne przeżycie.” – Krzysztof Ostaszewski o Hannibalu na rajdzie Drezno Wrocław 2009

rajd Drezno-Wrocław 2011

Największe osiągnięcia: wygrana Drezno Wrocław 2007 oraz 2008, Baja Saxonia 2008 i 2009, Rajdy Mercedesa organizowane we Wrocławiu.

Kategoria:
Ciężarówki powyżej 7,5 t:

Załoga
Krzysztof Ostaszewski – Łukasz Piasecki – Paweł Budiakowski

Sprzęt
Wprowadziliśmy kilka zmian. W Zetrosie był silnik 7-litrowy o mocy 330 KM, włożyliśmy 12-litrowy silnik Mercedesa o mocy 430 KM. Zmieniliśmy skrzynię biegów, zmieniliśmy rozstaw kół z 4800 mm na 4200 mm, żeby samochód był bardziej zwinny.

Teksty i fragmenty wywiadów pochodzą ze strony dakar.pl

Czyli innymi słowy Off Road Rescue Team.

Off Road Rescue Team jest Grupą Ratownictwa Medycznego odpowiedzialną za organizacje zabezpieczeń medycznych. Działają od 2008 roku. Zabezpieczają największe rajdy samochodów terenowych. Na dzień dzisiejszy są w stanie zorganizować zabezpieczenie z wykorzystaniem 7 w pełni wyposażonych ambulansów ratownictwa medycznego oraz 4 ambulansów zbudowanych na bazie samochodów terenowych Nissan Patrol GR 61 oraz Toyota Land Cruiser przystosowanych do transportu poszkodowanych wraz z sprzętem ratującym życie. W razie potrzeby i na życzenie organizatora mogą przygotować inną formę zespołów ratowniczych, zgodnie z charakterem rajdu.

Jarosław Kuc, przez wszystkich znany jako ?Seba?, kieruje Off-Road Rescue Team, czyli Grupą Ratownictwa Medycznego. Kilka razy w miesiącu wyjeżdża zabezpieczać rajdy. Wiezie ze sobą parę terenówek wyposażonych lepiej, niż niejedna karetka. Wiezie też ekipę profesjonalnych ratowników medycznych oraz kilku lekarzy. Potem rozkłada polowy szpital i codziennie rano prowadzi odprawę.

Skąd wziął się pomysł, by stworzyć Off-Road Rescue Team? Czy my nie wyglądamy jak miłośnicy jazdy terenowej? Do tego nasza pasją jest ratowanie ludzkiego życia. I zgrabnie udało się te dwie sprawy połączyć. Uczestniczymy w rajdach jako zabezpieczenie medyczne, co oznacza, że również objeżdżamy trasy rajdowe, poruszamy się zgodzenie z zasadami panującymi na rajdach, korzystamy z road-booków, nawigacji, punktów kontrolnych oraz innych systemów. Dzięki nim, jesteśmy w stanie znaleźć osoby poszkodowane w terenie.
Oprócz ośmiu zespołów , które są jeszcze w terenie, mamy szpital polowy. Nazywamy go ?Sorek?. Jest to punkt wyposażony w podstawowy sprzęt medyczny, służący do udzielania pomocy w sytuacjach zagrożenie życia. Dodatkowo na trenie campu znajduje się typowy ambulans sanitarny. Gdy ktoś wymaga hospitalizacji, jesteśmy w stanie przetransportować go do normalnego szpitala.

A jak wygląda terenowy ambulans? To auto odpowiednio przebudowane, przystosowane do ciężkich warunków. Trochę je stuningowaliśmy pod kątem off-road?u, mają sprzęt specjalistyczny. Typowe wyposażenie, jakie mają zespoły państwowego ratownictwa medycznego. Niestety typowa karetka, kończy swoje zadanie na pierwszej, lepszej drodze szutrowej. Nasze zespoły wjeżdżają w każdy teren. Tak, jak tu gdzie jest piach, jest błoto, są bagniste łąki i ogromne przestrzenie poligonów. Tu w każdym momencie może zaskoczyć cię na przykład rów lub głęboka koleina.

Skąd wiemy, gdy ktoś został poszkodowany? Potrzebna jest osoba, która przyjmuje tego typu zgłoszenia. To taki koordynator wszelkich działań, dyspozytor medyczny, który na każdym rajdzie pełni swój dyżur. Informacje są selekcjonowane i przekazywane dalej wybranym zespołom w terenie. Zazwyczaj wszystko odbywał się w naszym punkcie medycznym, do niego poprzez łączność radiową przychodzą zgłoszenia.
“Zabezpieczenia medyczne i obsługa medyczna rajdów off road to nasza pasja.
Jesteśmy wszędzie tam gdzie inni nie dotrą.”

Wywiady zapożyczone z www.dakar.pl

Podczas Rajdu Drezno-Wrocław, Adam Małysz poznał uroki życia na campie.

Co prawda startował w klasie cross-country, która trwała tylko dwa dni, ale przebywał z nami aż do 7 dnia. Auto RMF Caroline Team, z numerem startowym 000, jako pierwsze przekroczyło linię mety.

“Było fajnie. Cieszę się, że już mam to za sobą, bo stres był ogromny” – komentuje Adam Małysz po przekroczeniu linii mety.
“Nawet w nocy miałem jakieś dziwne sny. Nasza publiczność, pierwszy start, stres żeby samochód nie zgasł, … adrenalina była niesamowita. Jak ruszyłem i jechałem było zupełnie inaczej. Etap krótki. Myślę, że debiut bardzo udany. Pilot na mnie nie krzyczał, więc nie było źle. Dojechaliśmy na metę. Bardzo byłem zaskoczony, że już koniec. Debiut zaliczony!? – podsumował uśmiechnięty Adam Małysz.

Dojeżdżając do przepraw udało nam się sfotografować Adama podczas treningów na poligonach w Reczu i w Żaganiu.

Adam swoim startem otworzył ostatni “polski” etap tegorocznego rajdu.

Fragmenty wywiadów z Adamem Małyszem pochodzą ze strony www.dakar.pl

Drezno-Wrocław
dzień 8 Drezno
Epilog

Oficjalne przedstawienie zawodników na moście Augusta w centrum Drezna.

Kolejność taka jak zwykle, motocykle i quady, buggy, samochody i ciężarówki.

Ciekawostką “artystyczną” była niespodziewana wizyta pani/pana ze świata dildoking :)

na zakończenie całkiem przyjemnie przygotowana pod widzów trasa przy samym campie

i koncert z rozdaniem nagród

Drezno-Wrocław
dzień 7 Żagań
Oficjalny start

zawodnicy już gotowi do startu, serwis pakuje załogi bo dziś ruszamy do Drezna


W Żaganiu odbył się oficjalny start.
Start samochodów otworzył Adam Małysz w swoim Porsche


Pogoda dopisała i kurzyło się okrutnie
w pierwszej kolejności śmignęły motocykle i quady


mięliśmy także okazję zobaczyć z jaką prędkością przemieszcza się Adam Małysz


Meta na Kwisie i oczywiście przepiękne fontanny wody


Drezno-Wrocław
dzień 6
Hannibal
z Recza do Żagania

dla mediów chyba najgorszy odcinek na tym rajdzie .. dla zawodników zapewne także


no i chwila na wysuszenie się po trasie


Drezno-Wrocław
dzień 5 Recz
Poligony w okolicach Drawska

Motocykle i quady na starcie ..


tymczasem na campie pozostali zawodnicy przygotowują siebie i swoje samochody do wyjazdu ..


.. i ruszyli


Przyjemnym punktem na naszej mapce były wodne przeprawy, w tym oczywiście dziura Alberta


wody tego dnia mieliśmy pod dostatkiem


szybka prosta


i “odrobina” błota


Drezno-Wrocław
dzień 4 Recz
Poligony w okolicach Drawska

niektórzy się naprawiają .. a my tymczasem szukamy szczęścia w lesie

na bagnistej przeprawie motocykliści się topili a ich motocykle grzęzły w błocie, sporo wysiłku kosztowało ich przeprawienie się przez to bagno

bez wyciągarek się nie obeszło

piękna kałuża .. pełna pijawek
utrudnieniem był brak drzew o które można się zaczepić

tak żebyśmy nie przemokli to jeszcze na chwilkę zawitaliśmy na bardziej suche tereny

Drezno-Wrocław
dzień 3 Recz
Poligony w okolicach Drawska

Przygotowania na campie

Wyjeżdżając na trasę okazało się, że wojsko jakieś 400 metrów od campu urządziło sobie manewry, ciekawe kto był większą atrakcją dla kogo .. my dla wojaków czy oni dla nas :)

Media powinny mieć osobną klasę w tym rajdzie :)

no i dotarliśmy do przeprawy wodnej

wracając do campu ustrzeliliśmy zawodników krążących po azymutach

Drezno-Wrocław
dzień 2 – Żagań

Wielkie pakowanie .. i wyruszamy z campu z Wrocławia w stronę Żagania



Zawodników spotkaliśmy w lesie, najpierw motocykle i quady, a następnie samochody, na czele których jechał Adam Małysz.



Była także przeprawa przez wodę



Na trasie z Brzózka k. Krosna Odrzańskiego do campu usytuowanego w okolicach Recza trafiliśmy na samochód serwisowy z lawetą, który “zatańczył” na asfalcie i wywinął boka.
Ekipa z teamu Teng Tools Rally, Kuba, Ula i Magda postawiła samochód na koła i wyciągnęła lawetę z rowu. Na miejscu pojawili się również zawodnicy z Caroline Team, Albert, Rafał i Adam, którzy pomogli uprzątnąć bałagan.



Ok godziny 23 w Żaganiu na trasie walczyło jeszcze ok 50 załóg.

Drezno – Wrocław
dzień 1 – Prolog

Nietypowo jak na ten rajd, oficjalny start odbył się we Wrocławiu na wzgórzu Andresa, oraz na żwirowni i pologonie.

Na Drezno przyjechalo ponad 1000 osób z 21 krajów.

Prolog rozpoczęły motocykle, zaraz po nich wystartowały quady po nich pojazdy typu buggy.
Samochodów nie doczekałam, ponieważ jedna z ekip poruszająca się wspomnianym wcześniej buggym wjechała we mnie na trasie :)

Wyglądało groźnie, dla mnie skończyło się stłuczoną kostką i poobijaną lewą nogą. [KLIKNIJ żeby zobaczyć filmik - 2:16]

Po wizycie w szpitalu i zrobieniu zdjęcia RTG, które na szczęście nie wykazało żadnego urazu stawu skokowego, pokuśtykałam spowrotem na wzgórze Andresa. Załapałam się na kilka samochodów oraz na wagę ciężką. Nawet jedna ciężarówka fiknęła boka :)
Przepiękne i potężne maszyny walczyły w centrum Wrocławia.
Niestety organizatorzy nie popisali się finezją w przygotowaniu trasy. Oby nadrobili to na dalszych etapach rajdu.

Wszyscy zwarci i gotowi.. ostatnie poprawki i przygotowanie przed największym rajdem w Europie. Rajd Drezno-Wrocław w tym roku rozpoczyna się we Wrocławiu.
Prolog ma odbywać się w trzech miejscach – wzgórze Andersa, żwirownia i poligon.

TLC Camp 2011

Posted: 14th June 2011 by Ruda in TLC Camp
Tags: , , , ,

Organizator: Komandor Paweł “Pyrka” wraz z Toyota Land Cruiser Owners Club
Miejsce: Autodrom 4×4, Włościejewki 22, Obok Książa Wielkopolskiego

Żaden salon firmowy nie ma tak odjechanych pojazdów. Wszelkie wzory i kolory. Przepiękna, oklejona wyprawówka i niesamowity czerwony pickup witały przy wjeździe na camp.
Była okazja aby podejrzeć modyfikacje, porozmawiać i pozachwycać się .. a wszystko w temacie Toyoty.

Kto chciał mógł sobie pośmigać zgodnie z roadbookiem, albo po swojemu. Czeska załoga zrobiła sobie własną trasę adventure :)
Zjazd z górki przez drzewa .. robił wrażenie, zwłaszcza gdy siedzi się w środku :)

Zabaw i konkurencji było wiele, na nudę czy brak zajęć nie można było narzekać.

Pierwszą konkurencją był ‘wykrzyż’ a wygrał ją Bedar z Czech.

Po konkurencji dla samochodów Panowie [i Panie] mogli pokazać na co ich stać. Byli tacy którzy ledwo ruszali a także tacy dla których przepchnięcie toyotki Onasza to bułka z masłem. Tę konkurencję wygrał Malutki z Big Teamu.
Choć dzielne Panie pomknęły z Onaszem do lasu :)
a mówią, że kobiety to słaba płeć..

Nie dane było odpocząć po przepychaniu samochodu. Kolejną konkurencją był rzut oponą. Zwycięzca Maciek z Big Teamu.

Trasa rozwodowa .. przejazd z workiem na głowie. Zazwyczaj Pan był kierowcą a jego luba pilotem .. oj działo się, a trasa wydawała się taka prosta :)

Wieczorkiem koncert, kapela świetnie grała, ludzie się bawili .. fotograf pstryknął kilka razy i poszedł napić się zimnego piwka :)

Wczesnym rankiem pląsałam sobie po obozie. Na rozruch była konkurencja budowania bolidu formuły 1 a główną nagrodą był wyjazd do Woking do fabryki F1 – nagrodę tę zdobyła Marlena z Big Teamu.

No i przyszedł czas na prawdziwych siłaczy, czyli przeciąganie liny. Nie było zaskoczeniem że wygrał Big Team.

Pierwszorzędny pokaz Ratownictwa zaprezentowały ekipy z Lokalnej Straży Pożarnej oraz Offroad Rescue Team.

Konkurencją zręcznościową był przejazd wytyczoną, wąską trasą, na czas, na 1wszym biegu i bez wstecznego. Przejazd oczywiście Toyotą Hiluxem.

Balon był niesamowitą atrakcją zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

Oficjalne rozdanie nagród zakończyło ten niesamowity weekend pod znakiem Toyoty.

Nagrodę specjalna za przybycie z najodleglejszego miejsca otrzymali Jan i Runar z Norwegii.
Nagrodę za najlepszy samochód otrzymał Zbyszek za swoją Toyotę Hilux.

i trzeba było wrócić do domu ..

Impreza najcięższej wagi. W ostatni weekend (tj. 21.05.-22.05.2011) stanęli do walki ci najwięksi.

Niewielki teren z 17-stoma bardzo ciekawymi dla widzów próbami.
Plan terenu

Na imprezę przybyły tłumy, szkoda, że u nas w taki sposób się to nie odbywa. Raj dla fotografujących, bo teren do przebiegnięcia w krótkim czasie, a na każdej próbie coś się działo.

Były boki, a nawet jeden dach – przez dziobek. Pogoda fantastycznie dopisywała przez całą imprezę.

Wyniki TUTAJ

Dla chętnych i wytrwałych w niedzielę można było spróbować swoich sił i pościgać się o puchar.
Zwyciężył Józef Cabała

gratuluję zwycięzcom i wielkie podziękowania dla organizatorów oraz popierdzielającego wraz ze mną Brodka :)

Sobota upłynęła nam pod znakiem słońca, popołudniowej burzy i zbierania PKPów, choć byli i tacy co CPki zgarniali :)

Vitarki radziły sobie bardzo dobrze – byli i tacy którzy popylali bez wyciągarek i całkiem dobrze sobie radzili, nawet na podium stanęli :)

Doskonale poradził sobie Józef Cabała wraz ze swym młodym pilotem, zdobyli oni pierwsze miejsce w klasie extreme.
Swoją drogą pierwszy raz słyszałam jak na trasie pilot zwraca się do kierowcy per “pan” ;) “proszę Pana proszę zwolnić” :D

wyniki LAZY ADVENTURE 2011 29. 4. – 1. 5. 2011

KLASA EXTREM:
1. Józef Cabała/Artur Janda
2. Dawid Wójtowicz/Agata Wójtowicz
3. Michał Kowalski/Tomasz Cinto
4. Dariusz Mantaj
5. Tomasz “Tomas” Skwarek/Tomasz Jędrzejewski
6. Maciej Rachtan/Mariusz “Jenot” Kazimierczak
7. Mariusz Dobrowolski

KLASA ADVENTURE:
1. Michał “Mały” Górczyński/Marcin Lewandowski
2. Leszek Zdrodowski “GIGAMAX” Wojciech Zremba
3. Przemysław Krzak/Piotr Jaworski
4. Mariusz Jeziorski/Tomasz “Onasz” Poneta

KLASA TURYSTYK:
1. Bartek “Smadny” Ziaja/Marzena Kuchcik
2. Dariusz “Kewin” Nazaruk/Nazaruk Jakub
3. Mariusz “Duchu” Zadros/Anna Kawka
4. Katarzyna “Balbina” Gałązka/Andrzej Gałazka
5. Dariusz “Dedarek” Dębiński
6. Darek Chmielak/Artur Chmielak
7. Stanislav Šíma/Ivana Grunerová
8. Arkadiusz Harkawy/Janusz Sadly
9. Ladislav Chrastecký
10. Mirek Mieszczak/Kasia Mieszczak
11. Zdenek Ožana/Věrka Ožanová
12. Veronika Bělicová/Martina Káňová
13. Michał Giczela/Ewa Giczela

Piątkowy wieczór rozpoczął pierwszą z cyklu czterech imprez organizowanych przez Big Team 4×4.

Trasa nocna była doskonale oznaczona “kocimi oczami”. Załogi startowały w trzech klasach: extreme, adventure i turystycznej.
Wielki szacun należy się kolegom z Nysy, którzy przyjechali o 23:00, kiedy wszyscy praktycznie byli w hotelu. Ale.. przyjechali się pobawić, więc ruszyli zdobywać CPki – i tu ciekawostką jest ich skład, mianowicie: trzy samochody, trzech kierowców, zero pilotów. Dwa żelaza odmówiły współpracy, więc w sobotę śmigali jedną zmotą. Trasę “ukończyli” ok 2 w nocy.
Niestety na tym etapie rajd zakończył się dla teamu Maciej Rachtan/Mariusz “Jenot” Kazimierczak – Panowie otrzymali nagrodę największego pechowca rajdu.